Olivier Durbano Promethee i Coquillete Paris Tudor

flakon
Olivier Durbano jest jednym z tych niezależnych perfumiarzy, który zrobił na mnie wrażenie, kiedy wydał swoje pierwsze perfumy Rock Crystal. Jego dziesiąte dzieło o nazwie Promethee to chwila transcendencji ucałowanej ogniem. Umiejętność interpretacji przez Durbano od mitu do rzeczywistości uwolniła go od szczególnej kreatywności. Promethee pokazuje jeszcze więcej twórczego zapału, który jest widoczny w tym zapachu. Perfumiarz chciał uchwycić mit Prometeusza i oszukanego Zeusa, jednocześnie odzyskując ogień dla ludzkości. Prometeusz zapłaciłby cenę za tę zdradę, będąc przykuty do skały podczas ataku orła, z drugiej strony jego nieśmiertelność utrzymywała go przy życiu. W końcu Herkules go uwolni.

Monsieur Durbano wybiera swoje tonacje i akordy, aby na nowo opowiedzieć historię w perfumowanej formie. Promethee użył łodygi kopru włoskiego, aby uchwycić płomień Zeusa. To stanowi rdzeń górnych nut. Mineralny akord, który jest niemal znakiem firmowym, przywołuje lata uwięzienia przykutego do skały. Promethee otwiera się łodygą kopru, miękko jarzącą się ogniem przypraw. Szałwia, różowy pieprz, gałka muszkatołowa i kozieradka przekazują ziołowy płomień na koper. Włoski koper wraz z kozieradką zapewniają silnie anyżowy charakter, który doskonale uzupełniają zioła i przyprawy.

Sercem jest mineralny akord na bazie olibanum, którego Durbano używał w przeszłości. Tym razem pozwala, by mieszanka odzwierciedlała ciężar skały, do której przykuty jest Prometeusz. W innych perfumach to, co się w nim pojawiło, jest często podstawą dla innych nut. W Promethee akord mineralny jest bardziej widoczny i dodaje mu wagi. Zawsze podziwiałem ten szczególny akord, w przeszłości, ale używając go tak śmiało, sprawia, że ​​doceniam go jeszcze bardziej. Nuty bazy tworzą leśny spacer wolny od łańcuchów z cedrem jako rdzeniem i wetywerią, labdanum, storaksem i absolutem lawendy. Balsamiczne fasety styraksu są klejem, który łączy ze sobą akord bazy.

Promethee ma 10-12 godzinną żywotność i przeciętną projekcję. To najlepsze perfumy, jakie kiedykolwiek wyprodukował pan Durbano. Jest to jego najbardziej złożona i kompletna kreacja. Chociaż potrafię rozróżnić różne głosy w refrenie, Promethee udaje się tak dobrze, że naprawdę nie chcę się wysilać. Kiedy wspomniałem, że swoboda interpretacji mitologii uwolniła twórczość perfumiarza, nie wyobrażałem sobie, że doprowadzi to do czegoś takiego.

Tudor- Ziggy Stardust i róże z Marsa

Prawdziwa androgynia, czyli połączenie cech męskich i kobiecych, nie jest łatwa do osiągnięcia bez stania się karykaturą. W muzyce David Bowie, Grace Slick, Annie Lennox i Lady Gaga są tego przykładem. W perfumerii ta koncepcja była mniej zręcznie realizowana. Jeśli masz zamiar spróbować to zrobić, róża nie byłaby pierwszym punktem centralnym, który mógłbym rozważyć jako kandydata. Dyrektorki kreatywne Elise Juarros i Rosa Vaia z Coquillete Paris zdecydowały, że róża jest idealnym miejscem do rozpoczęcia tworzenia androgynicznych perfum. Tudor jest wynikiem tego wysiłku.

Jedną z cech charakterystycznych pierwszych pięciu perfum Coquillete Paris była ich łatwość w noszeniu. W przeszłości porównywałem je do ulubionych t-shirtów i dżinsów. W tym szóstym zapachu, Tudor nie pokazuje tak łatwej natury. Na stronie znajduje się przysłowie, które brzmi: „Róża opada, ciernie pozostają”. To dobry opis tej esencji, ponieważ Tudor jest bardziej łodygą i kolcem niż rozwiniętym kwiatem. W perfumach nie ma rzeczywistej róży.

Kompozycja rozpoczyna się zieloną łodygą dzięki użyciu geranium i konwalią majową. Pelargonia dostarcza również trochę różanych niuansów. Serce idzie po więcej róży, która nie jest różą a palisandrem dostarczającym różaności. Jest też bajecznie ostry akord ziemi, jeszcze bardziej rozwijający koncepcję, w której chodzi o wszystko oprócz rozkwitu. Baza to bogata żywiczna mieszanka benzoiny, labdanum i ambry. Całość jest dosłodzona odrobiną wanilii, ale na ostatnie chwile pozostaje przechylona w stronę cieplejszego brzmienia.

Trwałość kompozycji wynosi 10-12 godzin przy przeciętnej projekcji. Zaskoczyło mnie, że ten zapach tak bardzo różni się od poprzednich pięciu perfum z kolekcji. Dowiedziałem się, że Tudor ma być zwieńczeniem tej oryginalnej linii. Powiedziano mi również, że zawiera co najmniej jedną nutę wspólną z poprzednimi pięcioma aromatami, aby uczynić z nich odpowiednie ukoronowanie pachnącej historii. Wspomniałem na początku, że androgynia w perfumiarstwie jest trudna; na podstawie Tudor może być łatwiej niż mi się wydaje.