Acqua di Gio Eau De Parfum autorstwa Giorgio Armani

Armani Acqua Di Gio Eau De Parfum
Historia Acqua di Gio toczy się dalej wraz z wydaniem w 2022 roku wersji wody perfumowanej. Aromat podąża za flankerami Profondo dostarczając dużej porcji świeżości, morskich tonów i aromatycznych składników. Zaczyna się podobnie jak inne wody z tej linii wyraźną zieloną nutą mandarynki, ale na szczęście bez kardamonu.To była nuta, która sprawiła, że ​​tak naprawdę z niechęcią spoglądałem na poprzednią wersję Profondo Lights.

Mocny cytrusowy początek, trochę niebieskawych nut morskich, szałwii i geranium. Kolejną rzeczą, której mu brakuje, jest cyprysowa nuta zapachów Profondo. Armani Acqua Di Gio Eau De Parfum pachnie prawie identycznie jak oryginalna woda toaletowa, ale z jedną różnicą, ma bardziej kwiatowy charakter. Oczywiście możesz powiedzieć, że wszystkie te zapachy są ze sobą powiązane. Z klasyka i EDP mam zawsze dużo jaśminu na mojej skórze. Po chwili ta góra zaczyna się palić. Wersja perfumowana ​​staje się mniej cytrusowa, a paczula, szałwia i geranium naprawdę zaczynają być silniejsze. W tej części woda zacznie przypomina czarne Profumo, a mniej edycje Profondo.

Ciekawe, że Acqua di Gio Eau De Parfum do pewnego stopnia zrobi swoje, ale przez cały czas noszenia bardzo dokładnie naśladuje inne wydania. Tak więc, podczas części przypominającej Profumo, brakuje mu kadzidłowego dymu i ciemniejszego odczucia tego zapachu… ale poza tym jest prawie identyczny. To też zacznie się zmieniać. W miarę upływu czasu staje się to bardziej suchy. Nadal otrzymujesz tę słodycz z nuty mandarynki, ale paczula, świeża mieszanka i odrobina nuty mineralnej to większość reszty. Nuta mineralna jest tam, podobnie jak w Profumo, po prostu ją stonowano. Szczególnie pod koniec jest dużo paczuli, wetywerii i tych mineralnych niuansów. Szałwia, mandarynka i geranium to w zasadzie tylko wrażenie, które można mgliście wychwycić.

Jeśli chodzi o emisję, ta zaczyna się z przyzwoitą ilością mocy. Ale szybko przechodzi na umiarkowane terytorium, a następnie staje się dość lekka. Armani Acqua di Gio EDP nie jest potęgą ani wykonawcą bestii. Na mojej skórze utrzymuje się przez około dwie godziny, po czym wchodzi w fazę jaśniejszą. Trwa łącznie 6-8 godzin. Pamiętaj, że te ostatnie godziny są w dużym stopniu zapachem skóry, ale nadal mogę go wyczuć w tym okresie. Zapach jest po prostu w porządku. Nie wysadzi drzwi ani nic takiego, będzie całkiem sprawny w swoim zużyciu. Sezonowo, podobnie jak pozostałe esencje z serii, jest zapachem wiosenno-letnim. Będzie super wszechstronny do odzieży na co dzień w tym przedziale czasowym. Poza tym nie byłby zbyt nie na miejscu przez resztę roku, ale są lepsze opcje na zimną aurę. Również przedział wiekowy jest szeroki. Od młodszych mężczyzn do starszych, żadnych problemów. Jest przyjemny, ale nie klubowy i nie jestem pewien, czy można by go sklasyfikować jako „seksowny”. Nie nosiłem go jeszcze przy żadnej z kobiet, więc nie jestem pewien.

Ogólnie go lubię, chociaż nie jest całkowicie niesamowitym zapachem, ani koniecznym. Jeśli masz już inne zapachy Acqua di Gio, prawdopodobnie nie będziesz go potrzebować. Podoba mi się to bardziej niż Profondo Lights, ale może trochę poniżej Profondo i Profumo w tej początkowej fazie testów. Bardzo lubię akord otwarcia. Nuta mandarynki jest świetna, dając ci cytrusową soczystość bez tak wielu przeszkód, jak w przypadku zapachów Profondo. Cieszy mnie również to, że mogę doświadczyć pozostałych z serii, a wszystko zapakowane w jedną butelkę. Chciałbym, żeby to był mocniejszy zapach. Trwałość jest wystarczająco dobra, ale gdyby mogła zadać cios przez dłuższy czas, byłoby to bardziej opłacalne. Lepiej niż EDT, jednak klasyczne wydanie zostało osłabione przez lata i nie jest to duży krok naprzód.

Podoba mi się aromatyczna świeżość Armani Acqua di Gio Eau De Parfum oraz to, że nie jest zbytnio obciążony nutą mineralną. Chciałbym, żeby był bardziej wodny i miał więcej akordu morskiej nuty. Jak do tej pory jestem na tak jeśli chodzi o wariant EDP. Spróbuj, może ci się bardziej spodoba niż Profondo lub Profumo. Niekoniecznie to musi być must have, ale w najmniejszym stopniu nie żałuję, że kupiłem dużą butelkę.