Tubereuse i Special for Gentlemen od Le Galion

butelka perfum
Le Galion Tubereuse to właściwie jedna z kreacji konkretnych soliflorów, które zainspirowały perfumiarza Paula Vachera do samodzielnego rozgałęzienia.

Jako perfumiarza przyciągnęło go kreatywne wyzwanie polegające na stworzeniu perfum z jedną, pojedynczą nutą.

To, co zawsze sprawiało mi przyjemność, to różne wizje, jakie każdy perfumiarz wnosi do swojej wersji zapachu pojedynczego kwiatu. Wizja Monsieur Vachera dotycząca Tubereuse jest zupełnie inna niż większość innych tuberozowych soliflorów. Tuberoza jest kwiatową rośliną, która dla wielu jest trudna do polubienia, a jednym z powodów, który przytacza wiele osób jest to, że jest za odważna, za kwiecista. W skrócie tuberoza to nachalna nuta. A Vacher chciał pokazać jej bardziej miękką stronę i stworzył jej puszystą, miękką wersję w tej kompozycji.

Wierzę, że perfumiarz zrozumiał, że naturalna obfitość tuberozy, skierowana do wewnątrz, może stworzyć specjalny efekt, a więc konstrukcja tych perfum polega na wyciszeniu efektownych aspektów tuberozy i ich uspokojeniu. Oswajanie tej rośliny rozpoczyna się owocową fuzją malin i gruszek. Można by pomyśleć, że to sprawi, iż tuberoza będzie słodsza. Ale w tym przypadku ma to wpływ na dodanie wyrazistej, owocowej jakości więcej niż słodyczy. Galbanum i mandarynka również stanowią sprzeciw wobec słodszej strony natury. Potrzeba tego wszystkiego, aby tuberoza nie wymknęła się spod kontroli i działa zaskakująco dobrze. W dzisiejszych czasach zapachów owocowo-kwiatowych to emanuje wyrafinowaniem nieczęsto spotykanym w tym gatunku. W sercu perfum tuberoza ukazuje swoje kwiatowe wdzięki, ale ma też konkurencję między kwiatami róży i pomarańczy, które ponownie ją łagodzą. Kompozycja ma 8-10 godzin żywotności i skromny sillage, niezwykle skromny jak na zapach tuberozy. Jeśli szukasz tuberozy przyjaznej do biura, może to być ta.

W tej nowej odsłonie Le Galion znajdują się trzy z dziewięciu zapachów, które udało się przerobić na podstawie oryginalnych receptur Vachera. Jednym z nich jest Special for Gentlemen z 1947 roku. W tym momencie Le Galion przetrwał II wojnę światową, a Francja rozpoczynała powojenne odrodzenie jako centrum stylu. Vacher umieścił Le Galion jako głównego gracza w branży perfumeryjnej. Wraz z Jeanem Carlesem stworzył kultową Miss Dior również w 1947 roku. Dla własnej linii chciał zapachu dla dżentelmenów, który również ukazywał savoir faire. Zastanawiam się, czy wyobrażał sobie stylową paryską parę w tych dwóch aromatach, spacerującą wzdłuż Sekwany, gdy komponował Special for Gentlemen. Jest to zdecydowanie powrót do czasów, kiedy mężczyźni chcieli zapachu, który byłby mniej czysty i miał w sobie trochę energii.

Special for Gentlemen otwiera duet lawendy i galbanum. Bardzo lubię tę kombinację, ponieważ galbanum przypomina mi, że lawenda ma gorzką podbudowę kryjącą się pod bardziej znajomą kwiatową nutą. Cynamon i labdanum stanowią centralną część rozwoju i podobnie jak tuberoza w Tubereuse, Vacher sprawia, że ​​cynamon jest nietypowo miękki. Zastosowanie labdanum jest tym, co sprawia, że ​​działa to dobrze, ponieważ zapewnia podstawę dla cynamonu. Baza jest modulowana kastoreum z odrobiną wanilii, mchu dębowego i paczuli. To rodzaj zwierzęcego wykończenia męskich zapachów, dopóki na butelkach nie pojawiły się słowa „Sport”. Special for Gentlemen przypomina mi, jak bardzo tęsknię za tymi perfumami i jak bardzo się cieszę, że wahadło może się trochę cofnąć. Perfumy mają 6-8 godzinną trwałość i są idealne na wiieczór/noc w mieście.