Soivohle Amun Re The Tears of Ra: recenzja

flakon perfum
Kreatywni ludzie są fascynujący do obserwowania, zwłaszcza ci, którzy mają wiele punktów wyjścia dla tej potrzeby. Liz Zorn jest jedną z tych polikreatywnych osób. To jej perfumy wydane pod marką Soivohle zwróciły moją uwagę na panią Zorn. Od kilku lat jej energia skupia się bardziej na sztukach wizualnych niż na olfaktorycznych. Na szczęście wciąż powraca do perfumowego aspektu swojego artyzmu, aby od czasu do czasu produkować nowe perfumy. Niedawno wydała Amun Re The Tears of Ra.

Pani Zorn jest jedną z moich ulubionych niezależnych perfumiarek ze względu na wysiłek, jaki wkłada w swoje surowce. Często pracuje ze wszystkimi naturalnymi materiałami, a Amun Re jest jednym z takich przykładów. Kiedy wybiera pracę z całkowicie naturalną paletą, jestem pod wrażeniem efektów teksturowych, które udaje jej się wpleść w swoje zapachy. W kompozycji Amun Re zainspirowała ją historia Łez egipskiego boga słońca Ra.

Legenda o nim głosi, że płakał miodowymi łzami, które spadając zamieniły się w pszczoły miodne, a po wylądowaniu na ziemi stały się pierwszymi ludźmi. Myśląc o pojęciu miodowych łzach, wyobrażam sobie lepkie słodkie kropelki spływające po boku spoconej twarzy, wyczuwające zapach skóry na całej długości. Wczesne momenty Amun Re polegają na lepkości i grawitacji ściągającej je w dół.

Perfumy zaczynają się od wytrysku metaforycznej łzy miodu. Słodycz ma swój ciężar, który pani Zorn przecina bardzo lekką aplikacją aldehydów. Przyprawa łez pojawia się pod postacią odrobiny cynamonu z dodatkiem cytronu jako kontrastu. Razem tworzy to pięknie złożone otwarcie, ponieważ miód ewoluuje w coś niemal dotykowego. Serce koncentruje się na ylang-ylang w jego bardziej mięsistym charakterze. Opopanaks, głóg i lipa pomagają w tworzeniu kwiatowego serca Amun Re. Ostatnią nutą w centralnej części kompozycji jest liść henny. Jeśli kiedykolwiek powąchałeś farbę do włosów na bazie henny, to znasz ten zapach.

To fascynujący wybór i naprawdę dodaje wspaniałej jakości kwiatowemu sercu. Baza staje się słodsza, gdy wkracza mięsista wanilia, a następnie bursztyn. Gwiazdą podstawy jest botaniczne piżmo wykonane na wyłączność prze perfumiarkę. Jej wersja całkowicie naturalnego piżma jest naprawdę genialna pod względem zdolności do poczucia się całkowicie zwierzęcym, nie będąc wcale zwierzęciem. Botaniczne piżmo Madame Zorn jest jednym z najlepszych, jakie znalazłem w społeczności perfumerii naturalnych. Amun Re The Tears of Ra utrzymuje się na skórze 6-8 godzin, a jego projekcja jest umiarkowana.

Podobało mi się oglądanie obrazów, które Zorn publikowała na swojej stronie internetowej. Ale kiedy próbuję czegoś tak dobrego jak Amun Re, nie mogę powstrzymać się od chęci dodania większej ilości perfum. Na razie wystarczy, żeby ten zapach wypłakał za mnie symboliczne łzy. Prawdziwe przyjdą tylko wtedy, gdy wspomniana perfumiarka całkowicie zrezygnuje z perfum.