Recenzja Dior – Miss Dior Blooming Bouquet

perfumy Dior Miss Dior Blooming Bouquet
Nie byłam pewna, jaki zapach wybrać do mojej pierwszej recenzji. Długo się nad tym zastanawiałam, a potem do mnie dotarło. Och, oczywiście! Zacznę od tego, od którego wszystko się zaczęło!

Stworzone przez wewnętrznego perfumiarza domu, Francoisa Demachy, perfumy Dior Miss Dior Blooming Bouquet (2014) były pierwszym designerskim zapachem, w którym się zakochałam, i tym, który zapoczątkował moją małą kolekcję perfum kilka lat temu. Część linii Miss Dior, to miękka, kwiatowa woda toaletowa. Butelka jest jedną z najpiękniejszych w perfumerii, ale to był szczęśliwy bonus. To, co przykuło moją uwagę (lub lepiej, mój nos), to sam aromat: bardzo pasujący do swojej nazwy, Blooming Bouquet to jedno z najbardziej oszałamiających spojrzeń na jasną różę, jakie można znaleźć.

Nuty zapachowe są nieliczne i proste. Po pierwszym wybuchu mandarynki, naturalne (nie mydlane!) serce z miękkiej róży i świeżej piwonii nabiera pewności, z delikatnym brzoskwiniowo-morelowym akcentem, który nie pachnie owocowo. Po prostu nadaje kwiatowemu akordowi zroszone wrażenie. Wreszcie delikatna baza z lekkiego obłoczku białego piżma unosi się w tle, nigdy nie zwracając na siebie uwagi; jako owoce, jest to tylko nuta wsparcia dla akordu centralnego różowych płatków.

Kompozycja perfum Miss Dior Blooming Bouquet ma jednak jedną istotną wadę: jest lekki, a także drogi. Zapach faktycznie trwa na mnie imponujący czas (około 8 godzin, niezły wyczyn jak na EDT). Ale to ledwo się liczy, ponieważ po 15 minutach noszenia siedzi tak blisko skóry, że muszę powąchać nadgarstek, aby go zauważyć. Jaka szkoda! Moje skojarzenia: zroszony poranny ogród w pałacu w Wersalu; bukiet białych i różowych róż i piwonii. Kolorystycznie daje wrażenie miękkiego, a przez to bardzo kobiecego odcienia różu. Sezon i okazje: wiosna-lato, dzień. Jest szykowny bez wysiłku, więc bardzo dobrze się nosi zarówno na co dzień, jak i na oficjalne okazje.

Perfumy są niezbyt słodkie, niezbyt owocowe, po prostu lekkie, naturalnie pachnący kwiat, Miss Dior Blooming Bouquet jest jak świeża bryza nad kwitnącym ogrodem różowych róż. Są niesamowicie delikatne i kobiece, a przy tym nadają się do noszenia jak codzienny podpis, jak na ślub. Jeden z tych zapachów, które wydają się napełniać radością i czułością już od samego wąchania! Niestety jest też tak subtelny, że prawie znika – jedyny powód, dla którego nie daję temu pięknemu zapachowi pełnych 5 gwiazdek. Jego intensywna wersja, zachowująca przewiewność, ale z przyzwoitą projekcją, byłaby marzeniem! Myślałam jednak, że może tym marzeniem będzie Absolutely Blooming, ale dla mnie wypada super płasko. Lepko słodkie i pełne czerwonych jagód (fuj), to jedyne perfumy w całej linii Miss Dior, których tak naprawdę nie lubię.

Ponieważ była to moja pierwsza miłość do zapachów, zajmuje ona również dla mnie szczególne miejsce. W tej chwili na mojej trzeciej (ogromnej 150ml!) butelce Miss Dior Blooming Bouquet i chociaż powtarzam sobie, że po tej butelce przejdę do czegoś mniej eterycznego … wciąż szukam godnego zamiennika. Najbliższa kandydatka, Chanel Chance Eau Tendre, również sprawia, że ​​uśmiecha się owocową, płynną lekturą „różowego kwiatowego” motywu… Ale nic nie ma tak wyjątkowego (i irytująco ulotnego) uroku Miss Dior Blooming Bouquet!